Dzień Dobry :) - A raczej Dobry Wieczór.
Dzisiaj byłam na lekcji jazdy konnej. Chyba z dwa lub 3 tygodnie nie jeździłam.
Ogólnie wszystko fajnie, ale galop tak zniszczyłam. Koń jak to koń nie robił problemu, ja natomiast... Nie umiałam porządnie chwycić się kolanami, noga ze strzemienia mi wypadała, konik (ale to ja go nie upilnowałam) skracał koła (jadę na lonży), raz tak wyskoczyłam do przodu, że aż krzyknęłam ale na szczęście nie spadłam.
Tak mi właśnie przebiegło 10 minut w galopie, więcej nie dałam rady. Muszę poprawić kondycję, jeśli wyleczę się z kaszlu wracam do biegania, a na drążku (takie do podciągania, tata dostał z okazji urodzin i wisi pomiędzy łukiem od drzwi w moim pokoju) będę wisieć dopóki moje ręce nie dadzą rady i spadnę, na w-f będę się bardziej starać no i wiosną muszę zawisnąć na gałęzi drzewa i trzymać się przede wszystkim kolanami, no a przy jeździe na rowerze, siedzeniu okrakiem na ławce moje pięty obciągnięta mają być w dół ! - Oto moje noworoczne postanowienie. Jednak pomijając swoje winy było całkiem dobrze, Pirat nie był taki osłupiały i udało mi się go dosyć dobrze osiodłać. /C.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz